sobota, 30 lipca 2011

Cape Hillsborough National Park

24.07

Od rana ciagniemy sie bezkresna droga polnocnej Austarlii. Tutaj, jak kazdego dnia, swieci palace slonce, ktore wysusza rozlegle tereny. Mimo, ze aktualnie panuje tu zima, jest okolo 22C. W cieniu jest chlodno, za to w sloncu bywa nie do wytrzymania. Mnostwo ludzi ma slady po poparzeniach, bo w lato Australia zamienia sie w pustynie. Zreszta do tego dochodzi petlaca sie nad kontynentem dziura ozonowa, wiec osob z rakiem skory jest tutaj najwiecej na swiecie.
Przejechalismy dzis ponad 300km, zeby zblizyc sie do rafy koralowej i bajecznych plaz z bialym piaskiem. Nie mamy niestety za duzo czasu na plazowanie, bo musimy nadrabiac kilometry w ciagu dnia. Wszyscy ostrzegaja nas jak niebezpieczne jest podrozowanie w nocy ze wzgledu na przekraczajace droge kangury. Sa na tyle duze ze zazwyczaj wypadki te koncza sie smiertelnie dla obu stron. Jadac autostrada widzielismy kilkadziesiat martwych zwierzat... i wiele krzyzykow...Podroz samochodem konczylismy patrzac na pomaranczowy horyzont wsrod bezowej sawanny, czyli tak jak wyobrazalismy sobie Australie bedac jeszcze w Polsce. Australia pod znakiem Emu.
Slowo o wczorajszym spostrzezeniu. Konczac nasz szalony, poprzedni dzien wdalismy sie w rozmowe z sprzedawca ze sklepu monopolowego. Widzac jak zabiegany lata miedzy jakims samochodem, noszac torby z zakupami i dokonujac transakcje na kasie, zapytalismy czemu tak sie dzieje. Pan zrobil ogromne oczy i ze zdziwieniem zapytal: 'skad wy jestescie?? U was tak nie ma??' Wyjasnil potem, ze to sa tzw 'Liquor Store Drive Thru' czyli sklepy monopolowe gdzie jak w McDonaldzie - zamawiasz i placisz nawet nie wychodzac z samochodu. Sarkastycznie dodal przy tym, ze to po to aby grubaskom zylo sie latwiej i zeby ludzie nie musieli sie za duzo ruszac - w koncu to ma sluzyc wygodzie... Nie da sie ukryc, ze im dalej od wielkich miast tym bardziej widzimy inny styl zycia mieszkancow. Tu nikt juz nie biega, za to kuchnie maja 'och, pozal sie Boze'... Dwukrotnie skusilismy sie na australijskie dania, dla odmiany od 'tajskiej', i za kazdym razem byl to wielki blad. Za pierwszym razem byly to grillowane kalmary, ktore okazaly sie wielka porcja panierki z ktorej kapal stary olej. Za drugim razem sprobowalismy slynnego 'meat pie'a' czyli babki z kruchego ciasta nadziewanej miesem. Ten przysmak wzbudzil nasza watpliwosc, czy to co jest w srodku, to aby napewno to co zamowilismy, bo ze srodka wylewal sie gesty i tlusty, szary sos z marchewka i groszkiem...

25.07

Odwiedzilismy dzis Cape Hillsborough National Park okolo 40km na polnoc od Mackay. W tym miejscu po raz pierwszy spotkalismy dziko zyjace kangury. Wsrod wielu z nich wypatrzylismy matke, u ktorej z brzucha wystawala mala mordka jej dziecka. Zrobilismy spacer wzdluz plazy, na ktorej wyrysowane byly tajemnicze slady malenkich krabow i przy drewnianym plocie sfotografowalismy jednego z wielu zyjacych tutaj ciekawych ptakow. Byl bardzo sympatyczny, bo nawet nie drgnal gdy podchodzilismy do niego na odleglosc metra. Bardzo jestesmy ciekawi co to za ptak :)
Poki co, dalej przemierzamy kolejne kilometry odbierajac Australie jako kraj nudny, bez specjalnych atrakcji (pani celnik na lotnisku w NZ miala racje: w Australii nie ma nic ciekawego ;). Droga wyglada caly czas tak samo i nie jest to warte nawet jednego zdjecia. Czujemy, ze jedynie surfing przyniosl nam wiele radosci i ze nurkowanie na rafie koralowej w Cairns bedzie wspanialym zakonczeniem naszego pobytu w tym kraju. Czekamy jeszcze, aby pojawic sie na jednej z setek piaszczystych plaz choc i tak nie mamy gwarancji, ze dane nam bedzie wykapac sie w morzu ze wzgledu na rekiny, krokodyle zyjace w slonej wodzie i tzw 'stingers' czyli smiertelnie toksyczne meduzy...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz