niedziela, 8 maja 2011

Machu Picchu

7.05

Wczoraj o 7 rano wsiedlismy w busa, ktory zawiozl nas do Ollentanabo - z powodu remontu torow nie ma bazposrednich pociagow z Cuzco do Macchu Picchu. Potem przesiedlismy sie do pociagu 'Expedition'. Dwugodzinna droga dolina rzeki przebiegala wsrod bardzo malowniczych krajobrazow: dookola same wysokie szczyty porosniete subtropikalna roslinnoscia albo same gladkie sciany. Widzielismy nawet lodowiec!
Wkoncu dojechalismy do Aguas Calientes, ktore zwane sa tez Machu Picchu Pueblo. Reszte dnia spedzilismy spacerujac po miasteczku i jego okolicach, obmyslajac plan na nastepny dzien. Sprawa nie byla latwa, bo najpierw chcielismy wejsc na wzgorze Huayna Picchu (widac go na wiekszosci zdjec z Machu Picchu), a liczba osob ktore sa wpuszczane dziennie wynosi 400. Od kilku dni slyszelismy, ze trzeba wstac o 4 rano, zeby ustawic sie do autobusu, ktory wywozi ludzi z Aguas Calientes pod sama cytadele. Na poczatku nasz plan zakladal ominiecie tego autobusiku i wejscie na piechote. Niestety potem dowiedzielismy sie, ze idac nalezy przejsc przez most, ktory jest otwierany o 5 rano. Na gorze trzeba potem stanac w kolejnej kolejce. Tego bylo juz dla nas za duzo! Kiedy dowiedzielismy sie, ze po drugiej stronie cytadeli, jest wyzszy szczyt, na ktory prawie nikt nie wchodzi postanowlismy zrezygnowac z Huayna i wejsc na Cerro Machu Picchu :)

8.05

Dzisiaj obudzilismy sie o 5 rano i ze sporym zapasem wody i przekasek ruszylismy pod gore. Po niecalej 1,5h dotarlismy do starozytnego miasta. Po obowiazkowej sesji fotograficznej (wciaz jeszcze bylo malo turystow) ruszylismy dalej pod gore w kierunku Cerro Machu Picchu. Po kolejnej 1,5 wchodzenia (juz w mocno grzejacym sloncu) znalezlismy sie na szczycie, z ktorego roztaczal sie przepiekny widok na cytadele i okoliczne szczyty i doliny. Od rana zrobilismy 1 tys metrow wysokosci. Po powrocie do cytadeli obeszlismy ja dookola przechodzac przez wszystkie specjalne miejsca. W tym czasie zrobilo sie juz dosc duzo ludzi, ktorzy przyjezdzaja tutaj z jednodniowymi wycieczkami. Tlumow jednak nie bylo (slyszelismy nawet ze zostalo 50 niewykorzystanych biletow na Huayna Picchu).
Samo miasto Machu Picchu zrobilo na nas ogromne wrazenie i bardzo nam sie podobalo (nie bedziemy opisywac szczegolow archeologicznych - sa one bardzo ciekawe! - poczytajcie na sieci, jesli jestescie zaintersowani).
Po ponad 8,5h wrocilismy na piechotke do Aguas Calientes, gdzie zjedlismy obiad i czekamy teraz na pociag (4.30), ktorym wrocimy do Cuzco na 8.30 wieczorem. Jestesmy zmeczeni, ale szczesliwi :) To jest naprawde niezwykle miejsce...