Wczorajsze pakowanie skonczylo sie okolo polnocy. Dzis rano jeszcze wizyta u rodzicow, przekazanie ostatnich spraw i w droge na lotnisko!
Ostatnie 2 tygodnie byly bardzo napiete. Najbardziej zalujemy, ze nie udalo nam sie spotkac ze znajomymi zeby osobiscie sie pozegnac. Wybaczcie.
Teraz w samolcie. Wogole nie czujemy tego co nas czeka. Bardziej wydaje nam sie ze jestesmy weekendowymi goscmi w Madrycie, a potem od poniedzialku wracamy do obowiazkow.
Wczoraj zrobilem elektroniczny check-in i dostalem kod QR na komorke. Teoretycznie za jego pomoca powinienem moc wejsc na poklad bez posiadania biletu. W rzeczywistosci czytniki na Okeciu nie dziajala.
Samolot sie opoznil, hotel ok ale na wygwizdowie. Do centrum miasta nie jedziemy - za daleko i za bardzo jestesmy zmeczeni...
