Dzisiejsza noc troche przypominala wczorajsza. Wialo o polowe slabiej i tylko do 3 nad ranem. Spalismy bardzo dobrze - po raz kolejny wychwalalismy nasze spiwory, w ktorych musimy sie rozbierac bo jest nam za cieplo.
Pobudka o godzinie 8 z minutami (po 11h snu :) i postanawiamy zjesc sniadanie. Rzut oka na niebo i sprawa staje sie jasna - zanosi sie na deszcz. Jedzac zwijamy namiot i pakujemy plecaki. Juz wtedy zaczelo lekko siapic. Kiedy skonczylismy deszcz lal juz calkiem mocno. Rozpoczelismy zejscie na dol. Po ok. 2h przeprawy przez blotnisty szlak znalezlismy sie w dolinie. Tam, przetarlo sie niebo i przestalo padac. Znalezlismy sie nad urocza rzeczka, przy ktorej w promieniach slonca rozkoszowalismy sie widokami kolejne poltorej godzinki. Wcale nie chcial nam sie wracac do miasta...
Droga powrotna do Ushuaii wiedzie przez las, w ktorym jest mnostwo dzikich psow.Poprosilismy tubylca o podwozke i dotarlismy bezpiecznie do hostelu. Po gruntownym umyciu (heh, w ostatnim czasie z powodu przenikliwego zimna nie zdejmowalismy nawet czapek z glow przez ponad dobe) popedzilismy w poszukiwaniu restauracji, w ktorej serwuja owoce morza (celem byl krab krolewski ;), co mialo byc nasza nagroda za pierwszy udany treking.
piątek, 1 kwietnia 2011
Powrot do cywilizacji
29.03
Ehh ten kalendarz...
Bedzie krotko:
przeliczylismy sie z czasem do wylotu na Galapagos (26 maj) i znaczaco zmieniamy plan: jutro o 5 rano jedziemy 15h autobusem do Puerto Natales. Zostajemy tam na 1 noc i nastepnego dnia rano ruszamy na ok. 10 dniowy trekking w Parku Torres del Paine. Potem przedostajemy sie do El Chalten i spedzamy ok 5 dni w obrebie szczytu Fitz Roy. Potem jak najszybciej do San Diago de Chile i prawdopodobnie na Atacame, potem moze Salta (rafting/motocykle?) w Argentynie, Salar Uyuni w Boliwii, La Paz, jezioro Titicaca, moze kanion Colca (Peru), Machu Pichu, jakis trek (szlak Inca?), Huarascan (jakis trek/wspianaczka z przewodnikem?), Ekwador (trek), park Mindo?
Plan bedzie mocno napiety, zobaczymy co z tego uda sie zrealizowac.
Kurcze, poczucie ze mamy 3 mce na Am Pld okazalo sie zludne. Tutaj 6 miesiecy pewnie okazalby sie zbyt krotkm czasem.
Od jutra przyspieszamy ;)
Dobranoc - mamy 5h snu!
przeliczylismy sie z czasem do wylotu na Galapagos (26 maj) i znaczaco zmieniamy plan: jutro o 5 rano jedziemy 15h autobusem do Puerto Natales. Zostajemy tam na 1 noc i nastepnego dnia rano ruszamy na ok. 10 dniowy trekking w Parku Torres del Paine. Potem przedostajemy sie do El Chalten i spedzamy ok 5 dni w obrebie szczytu Fitz Roy. Potem jak najszybciej do San Diago de Chile i prawdopodobnie na Atacame, potem moze Salta (rafting/motocykle?) w Argentynie, Salar Uyuni w Boliwii, La Paz, jezioro Titicaca, moze kanion Colca (Peru), Machu Pichu, jakis trek (szlak Inca?), Huarascan (jakis trek/wspianaczka z przewodnikem?), Ekwador (trek), park Mindo?
Plan bedzie mocno napiety, zobaczymy co z tego uda sie zrealizowac.
Kurcze, poczucie ze mamy 3 mce na Am Pld okazalo sie zludne. Tutaj 6 miesiecy pewnie okazalby sie zbyt krotkm czasem.
Od jutra przyspieszamy ;)
Dobranoc - mamy 5h snu!
Subskrybuj:
Posty (Atom)

