Ostatnie 2 dni spedzone w Brisbane sprawily, ze inaczej patrzymy na Australie niz wczesniej. Mimo ze jest to 3 pod wzgledem wielkosci miasto w tym kraju i bardzo dynamicznie sie rozwija to zachowalo swoj wyluzowany charakter. Mieszkancy sa otwaci na ludzi - z kazdym da sie pogadac, wszyscy sa pomocni i sie usmiechaja. Tego nam brakowalo w bezosobowym Sydney po przylocie ze wspanialej NZ.
Wiekszosc atrakcji turystycznych polozona jest w samym centrum (CBD - central business district) i glownie tutaj spacerowalismy. Piekna sloneczna pogoda i duza ilosc parkow, ogrodow, sciezek widokowych powoduje, ze mnostwo mieszkancow uprawia sport. Ogromna ilosc ludzi biega z plecakiem do pracy lub z pracy do domu. Trenuja aerobiki i boks na trawnikach przy drodze. Jezdza na rowerach, hulajnogach i deskorolkach. Gdzie sie nie spojrzy, tam ktos jakos sie rusza.
Tuz przed zachodem slonca wjechalismy na ogromna karuzele, z ktorej moglismy ogladac cala panorame miasta. Obok niej znajdowala sie specjalnie usypana biala plaza nad rzeka. Specjalnie zagospodarowana tak aby mozna bylo poczuc sie jak na rajskiej plazy nad morzem - z palmami i ratownikiem.
Zaraz ruszamy po odbior auta i jedziemy na polnoc! Buziaki!




