Gdy sie obudzilismy bylo jeszcze ciemno, bo slonce wstaje tu o 8.15, przechodzi nisko w ciagu dnia i zachodzi o 17.00. Spalismy dzis nad samym morzem - 10 metrow od huczacych fal obok wielkiego lasu. Pod naszymi stopami chrzescil czarny piasek, na ktorym usypane byly biale jak kreda okragle otoczaki. Bylo to idealne miejsce na zlapanie kilku glebszych wdechow i na poranna gimnastyke. Trudno nam bylo stad wyjezdzac, ale przed nami jeszcze wiele takich miejsc wiec zapakowalismy sie do autka i ruszylismy do Wanaka!
Tam dojechalismy dosc pozno poniewaz po drodze poszlismy jeszcze na godzinny spacer do Blue Pools na samym czubku przeleczy, przez ktora przejezdzalismy. Jest to blekitna rzeka ktora ma przejrzystosc kilku metrow tak, ze z mostku powyzej mozna bylo obserwowac wielkie pstragi czajace sie na pozywienie.
W Wanaka poszlismy szybko spac na pierwszym lepszym parkingu, bo zrobilo sie przerazliwie zimno i trzeba bylo wyciagnac puchowe spiworki.
środa, 29 czerwca 2011
W drodze do Wanaka
24.06
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz