sobota, 18 czerwca 2011

Osada hobbitow - na planie filmowym

12.06

Obudzilismy sie pare minut przed 5.00 rano. Zjedlismy sniadanie w naszym 'wszystko majacym' pojezdzie i ruszylismy spowrotem do Otorohanga. Zaparkowalismy przed supermaketem i wystartowalismy na krotki jogging. Miasteczko bylo na tyle niewielkie, ze w ciagu 35 min zdarzylismy przebiec cale dookola - dwukrotnie. Bieglismy wzdluz jeziorek pelnych przedziwnych, czarnych kaczek z czerwonymi glowami, wsrod gestych drzew. Wioska dopiero budzila sie do zycia. Powietrze mialo nieskazitelnie czysty zapach, ktory mieszal sie z zapachem swiezo wypiekanego chleba. Wszyscy ludzie witali sie z nami z usmiechem na twarzy. Slychac bylo spiew setek roznorodnych ptakow. Wszystko spowite niska, gesta mgla... Dzien zaczal sie nam naprawde wyjatkowo, a my moglismy tak biec i biec.
Z Otorohanga udalismy sie na wschod w okolice Matamata, a dokladniej do miejsca w ktorym kreca film 'Wladca Pierscieni'. Miejsce to nazywa sie Hobbiton poniewaz tutaj zamieszkiwali filmowi Hobbici, Gandalf i inni o ktorych pamietaja jedynie wierni fani tej basni ;) Cala plan filmowy i zwiazane z nim informacje sa objete tajemnica, w zwiazku z tym na samym wstepie kazdy uczestnik wycieczki musi podpisac oswiadczenie, ze nie opublikuje nigdzie zdjec, video ani informacji z tego miejsca. Tak samo restrykcyjnie traktuja pilotow samolotow przelatujacych nad tym terenem. Generalnie, jest to zabronione do 5000 m.n.p.m. w obawie przed wyciekiem tajnych informacji. Sprawa zdjec wydaje sie byc bardzo ciekawa bowiem zauwazamy, ze jest to w wielu miejscach jest to bardzo ograniczone. Podczas poprzedniej wycieczki bylo to zabronione calkowicie, dzis - moglismy robic zdjecia ale nie mozemy ich potem uzyc na np. bloga, youtube czy inne portale. Ostatnia atrakcja tego miejsca bylo tradycyjne dla tego regionu 'golenie owiec'. W zwiazku z tym, ze caly kraj pokrywa piekna trawa, maja tu doskonale warunki do hodowli zarowno owiec jak i bydla. Nawet jadac wzdluz pol mozna dostrzec jak te zwierzeta sa szczesliwe majac takie srodowisko ;). Sa czyste i zadbane. Podczas pokazu bezzebny, usmiechniety farmer ogolil owce w 2 minuty, tak sprawnie, ze nawet sie nie zorientowala.
Potem wyruszylismy w strone Rotorua. Poczatkowo chcielismy wykapac sie w spa, w basenach blotnych i siarkowych, ktorych jest tu od groma ale cena takiej przyjemnosci zbila nas z nog.
Znalezlismy jednak wspaniala miejscowke na nocleg. Kilka metrow od jeziora Rotorua. Tam polozylismy sie wczesnie spac majac w planie poranna przebiezke.
Dzisiejszy dzien byl dla nas pierwszym, w ktorym tak naprawde doswiadczylismy Nowej Zelandii. Od samego poczatku, na kazdym kroku widok zapieral nam dech w piersiach. Jest to miejsce o ktorym sie marzy, zielone, wspaniale. Jest tak pieknie, ze az wzrusza. Lzy kreca sie w oku i czlowiek zadaje sobie pytanie dlaczego oni zyja tu w takim cudownym miejscu, maja wszystko, sa niewiarygodnie mili i uprzejmi. Dlaczego my nie zyjemy w takim miejscu i dlaczego nasz narod nie potrafi zagospodarowac naszego kraju tak, aby zylo sie w nim lepiej. Tak wiec jechalismy podziwiajac widoki niczym z filmu (kazdy kto ogladal 'Lord of Rings' lub 'Braveheart' wie o czym mowa) podczas jednej z najpiekniejszych jesieni naszego zycia...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz