Dzis mija pierwszy, pelny dzien na morzu. Wczoraj od rana mielismy urwanie glowy. Odkad wyslalismy ostatni wpis na blog, tak pozniej juz tylko biegiem zalatwialismy potrzebne sprawy. Zakupilismy niezbedny prowiant i udalismy sie na statek do portu. Statek ten nazywa sie Ushuaia, ma 85m dlugosci, 15,5m szerokosci niebieski kolor. Zostal zbudowany w USA w 1970 na potrzeby naukowe. Obsluga przywitala nas glebokim uklonem i zaprowadzila do kajuty. Chwile pozniej wszyscy uczestnicy wyprawy saczyli powitalnego szampana i zagryzali wykwintne przekaski. A my wciaz nie moglismy uwierzyc w to co nas czeka... Na poczatku spotkania wszyscy opiekunowie przedstawili sie i powiedzieli pare slow o sobie. Sa to glownie biolodzy i geolodzy ktorzy dbaja o przestrzeganie higieny podczas schodzenia na lad polwyspu arktycznego, bowiem kwestia zachowania nieskazitelnosci ekosystemu jest tutaj sprawa priorytetowa. Nasza kajuta nalezy do tej najnizszej polki cenowej ale i tak jest bardzo przyzwoita. Mamy dosc sporo miejsca. Miesci sie w niej lozko pietrowe, dwuosobowa szafa, biurko i umywalka z lustrem. Bez problemu zmiescily sie w kacie rowniez nasze dwa ogromne plecaki. Lazienke z prysznicem mamy dzielona z pokojem obok, w ktorym to mieszka nasza rodaczka z Ustronia - Grazyna :). Po kolacji, na ktorej Ania dostala urodzinowy tort, zostalismy kompletnie przeszkoleni w kwestii bezpieczenstwa i procedury postepowania w razie katastrofy.
Dzisiaj od rana nic sie nie dzieje. Na horyzoncie nie ma nic, tylko chmury. Wszyscy sie snuja lub zipaja na kanapach i czekaja na to samo - zeby zobaczyc wysnione gory lodowe i kolonie pingwinow. Atmosfera na statku jest kameralna. Sa zaledwie 64 osoby. Mamy do dyspozycji 6 wielkich pontonow, ktorymi bedziemy przewozeni na lad. Serwuja nam tu 4 posilki, napoje w postaci kawy, herbaty czy wody mamy na okraglo included. Miedzy posilkami organizuja nam czas w formie wykladow i filmow o Antarktydzie. Dzis mielismy na przyklad lekcje o ptakach, czyli o albatrosach, rybitwach, mewach i kormoranach. Potem wraz z prowadzaca moglismy wyjsc na deck i rozpoznawac je wsrod tych ktore lataja wokol statku. Wieczorem ma byc film o wyprawie Shakeltona...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz