sobota, 26 marca 2011

W drodze na Antarktyde

Dzis mija pierwszy, pelny dzien na morzu. Wczoraj od rana mielismy urwanie glowy. Odkad wyslalismy ostatni wpis na blog, tak pozniej juz tylko biegiem zalatwialismy potrzebne sprawy. Zakupilismy niezbedny prowiant i udalismy sie na statek do portu. Statek ten nazywa sie Ushuaia, ma 85m dlugosci, 15,5m szerokosci niebieski kolor. Zostal zbudowany w USA w 1970 na potrzeby naukowe. Obsluga przywitala nas glebokim uklonem i zaprowadzila do kajuty. Chwile pozniej wszyscy uczestnicy wyprawy saczyli powitalnego szampana i zagryzali wykwintne przekaski. A my wciaz nie moglismy uwierzyc w to co nas czeka... Na poczatku spotkania wszyscy opiekunowie przedstawili sie i powiedzieli pare slow o sobie. Sa to glownie biolodzy i geolodzy ktorzy dbaja o przestrzeganie higieny podczas schodzenia na lad polwyspu arktycznego, bowiem kwestia zachowania nieskazitelnosci ekosystemu jest tutaj sprawa priorytetowa. Nasza kajuta nalezy do tej najnizszej polki cenowej ale i tak jest bardzo przyzwoita. Mamy dosc sporo miejsca. Miesci sie w niej lozko pietrowe, dwuosobowa szafa, biurko i umywalka z lustrem. Bez problemu zmiescily sie w kacie rowniez nasze dwa ogromne plecaki. Lazienke z prysznicem mamy dzielona z pokojem obok, w ktorym to mieszka nasza rodaczka z Ustronia - Grazyna :). Po kolacji, na ktorej Ania dostala urodzinowy tort, zostalismy kompletnie przeszkoleni w kwestii bezpieczenstwa i procedury postepowania w razie katastrofy.
Dzisiaj od rana nic sie nie dzieje. Na horyzoncie nie ma nic, tylko chmury. Wszyscy sie snuja lub zipaja na kanapach i czekaja na to samo - zeby zobaczyc wysnione gory lodowe i kolonie pingwinow. Atmosfera na statku jest kameralna. Sa zaledwie 64 osoby. Mamy do dyspozycji 6 wielkich pontonow, ktorymi bedziemy przewozeni na lad. Serwuja nam tu 4 posilki, napoje w postaci kawy, herbaty czy wody mamy na okraglo included. Miedzy posilkami organizuja nam czas w formie wykladow i filmow o Antarktydzie. Dzis mielismy na przyklad lekcje o ptakach, czyli o albatrosach, rybitwach, mewach i kormoranach. Potem wraz z prowadzaca moglismy wyjsc na deck i rozpoznawac je wsrod tych ktore lataja wokol statku. Wieczorem ma byc film o wyprawie Shakeltona...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz