Pobudka wczesnie rano o dziwo nie byla tak straszna jak moglo sie wydawac. Cisnienie bylo dosc wysokie wiec nawet czulismy sie dosc rzesko, a perspektywa powrotu do naszych ukochanych osniezonych gor szybko dodala nam energii.
Lot minal szybciutko. Zlapalismy stopa na lotnisku i ruszylismy do najtanszego hostelu w Ushuaii. Tam dziewcze z recepcji sprzedalo nam info, ze dzis odplywa ostatni rejs na Antarktyde w tym sezonie i jesli sie pospieszymy to zdazymy sie zabrac. Biegiem polecielismy po wiecej informacji. Efekt jest taki, ze... Plyniemy dzis na Antarktyde! Wracamy za 11 dni! Plan jest taki ze dwa dni statek plynie jedna strone, 6 dni spedzimy na samym kontynencie! sie To najwspanialszy prezent urodzinowy jaki mogam sobie wymarzyc!
Nie bedzie z nami zadnego kontaktu w tym czasie. Teraz mamy chwile oddechu czekajac na obiad, potem w pospiechu lecimy po plecaki i w drodze do portu musimy zaopatrzyc sie w niezbedne zakupy (miedzy innymi w monopolowym ;) bowiem szampan jest tutaj niewiarygodnie tani...
To wszystko stalo sie tak nagle, ze sami nie wierzymy jeszcze w to co nas czeka!!!Co za szalony dzien z niesamowitym finalem!


Czesc Aniu! Chcielibysmy zlozyc Tobie zyczenia urodzinowe wszystkiego dobrego, duzo zdrowia oraz pomyslnosci. Zeby podczas tej podrozy byly jedynie mile niespodzianki i zeby pogoda rowniez dopisywala. Zdrowiej szybko Aniu!~
OdpowiedzUsuńTrzymajcie sie cieplo i nie zamarznijcie na Antarktydzie :P
Pozdrawiamy goraco, Alik & Madzia :)