czwartek, 17 marca 2011

Pozegnanie z Buenos

16.03

Dzisiejszy dzien postanowlismy spedzic na luzie. Nie spieszylismy sie zbytnio z wyjsciem z domu, bo w planach mielismy zwiedzanie dzielnicy La Boca (robotnicza dzielnica z wloskimi emigrantami pelna niskich, kolorowych budynkow; tu znajduje sie slynny deptak Caminito). Chcielismy wsiasc tez w autobus turystczny jezdzacy dookola wszystkich wazniejszych punktow turystycznych.
Idac na przystanek, z ktorego odjezdza wspomniany wczesniej autobus musielismy przejsc przez cale San Telmo. Znowu oczarowal nas klimat tego miejsca i spedzilismy tam sporo czasu podziwiajac budynki i wystawy antykwariatow, w ktorych wypatrywalismy takie cudenka, ze az oczy nam sie swiecily ;). Na koniec odwiedzilismy bardzo znana restauracje w BA: San Juan, zeby ew. zarezerwowac stolik na wieczor (miesci sie w naszej dzielnicy).
Czekajac na przyjazd autobusu, ktory sie opoznial stwierdzilismy, ze jednak nie warto nim jechac, bo i tak juz obeszlismy wiekszosc tych miejsc. Szybka decyzja i wracamy do ristorante San Juan, zeby zjesc obiad. Nasz pobyt w BA zrobil sie kulinarny dosc ;). Nie bede sie rozpisywal o potrawach i napitkach, wspomne jedynie, ze byla to jedna z najlepszych restauracji, w ktorych bylismy. Kuchnia fusion przygotowana z niesamowita kreatywnoscia i potrawy, ktore z kazdym kesem mialy inna nute smaku to serwowal nam szef kuchni (deskorolkowiec ;). Bezapelacyjnie 5 gwiazdek! Byla nawet grappa ;)
Po tej uczcie ruszylismy do La Boca. Dotarlismy tutaj dosc pozno, ale jeszcze przed zachodem slonca. Wiekszosc kramow i sklepikow turystycznych juz sie zamykala, a okolica szybko pustoszala. Turystow juz nie bylo prawie wcale. Jest tu dosc niebezpiecznie i kilka razy bylismy przestrzegani zeby uwazac na aparat i kamere. Pospacerowalismy pomiedzy kolorowymi domkami, posiedzielismy na laweczce, zrobilismy kilka zdjec i wrocilismy do domu, zeby sie spakowac i przygotowac do lotu do Ushuaii (pobudka o 3.15 w nocy).
Od wlasciciela hotelu pozyczylismy przewodnik po Am Pld (LonelyPlanet) i przejrzelismy najbardziej interesujace nas miejsca. Troche daly nam do myslenia rozdzialy pt 'dangers and anoyances' w Peru, Ekwadorze i Boliwi... Znalezlismy tam takze informacje, ze statki na Antarktyde plywaja do polowy marca i prawdopodobnie bedziemy szukali mozliwosci dostania sie na ten kontnent. Moze nie jest jeszcze za pozno...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz