Po poznej pobudce i dobrym sniadanku w pobliskim hotelu (duzo wyzszej klasy niz ten w ktorym spimy - czytajac to dugi raz zabilem wlasnie kolejnego karalucha, tym razem chodzil po moich plecach na lozku ;) ruszylismy na zwiedzanie miasta - tym razem za dnia ;). Oprocz promenady, ktora jest wizytowka miasta, dwoch placow (na jednym sa iguany), katedry i wzgorza sw Anny nie ma tu nic ciekawego do roboty.
Spacerkiem obeszlismy te wszystkie atrakcje i spedzilismy troche czasu zapuszczajac sie w malo turystyczne rejony centrum. Przez caly dzien nie spotkalismy zadnych turystow i wydawalo nam sie, ze budzimy zainteresowanie ekwadorczykow. Na wzgorzu sw Anny jest duzo policji i slyszelismy jak jeden patrol przekazywal nas innemu przez krotkofalowke. Caly czas czulismy sie w miare bezpiecznie. Wczoraj w nocy zreszta tez ;)
Teraz odpoczywamy w hotelu jeszcze chwile i o 22.00 jedziemy na dworzec, bo o 23.00 pakujemy sie do autobusu do Banos. Miejscowosc ta ma zrodla termalne i jest punktem wypadowym do dzungli (Oriente). W poblizu jest tez najwyzszy wulkan w Ekwadorze i kilka innych. Mozna tam zrobic rafting i pojezdzic na rowerach. My jeszcze nie wiemy na co sie zdecydujemy. Na pewno spedzimy tam ok 3 dni.
środa, 18 maja 2011
Guayaquil
17.05
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz