czwartek, 19 maja 2011

Banos

18.05

Autobus, ktorym dojechalismy do Banos zupelnie nie przypominal tego, ktorym jechalismy do Guayaquil - maly, strasznie smierdzialo z toalety9 i kierowca caly czas zabieral pasazerow i ladunki 'na lewo'. Szofer wygladal jak po 3 dniowej balandze, a przed nami byla cala noc jazdy po gorskich drogach. Niezbyt fajna atmosfere potegowaly filmy sensacyjne katgorii C (albo nawet E) z lat 80'. Jak to dobrze, ze to juz ostatnie przejazdy autobusami w Ameryce Pld...
Dojechalismy znacznie przed czasem (o 5 rano, a nie o 7), dlatego niespieszac sie zjedlismy krakersowe sniadanie na dworcu i poszlismy szukac spania. Po odwiedzeniu kilku 'hospedaje' trafilismy na ideal: mieszkamy przy glownym placu (mamy 2 przeszklone sciany i przepiekny widok na park i gory), a pod nami jest bank (mamy ochrone z ostra bronia ;). Jest czysciutko, przytulnie i baaardzo tanio. Oprocz nas nie ma tu zadnych innych turystow (o przyczynie napisze nizej ;) i wlasciciele sa bardzo mili - pozwalaja nam korzystac z wlasnej kuchni.
Miejscowosc Banos jest polozona pomiedzy zielonymi wzgorzami, nad rzeka. W dolinie obok znajduje sie wulkan Tungurahu, ktory od 3 tygodni jest superaktywny (dlatego malo tutaj gringos). Wszystko pokryte jest cienka warstwa pylu wulkanicznego.
Ilosc fajnych rzeczy, ktore mozna tutaj robic wystarczylaby na conajmniej tydzien i mamy ciezki wybor na co sie zdecydowac. Na razie planujemy 2 dniowa wspinaczke na wulkan Chimborazo, ale mozna tu tez wypozyczyc motocykle, zrobic canyoning, rafting, poplywac na kajakach, pojezdzic na rowerach, potrekowac po okolicznych szczytach czy wreszcie zrelaksowac sie w basenach termalnych z ogromna iloscia zabiegow spa. Jestesmy zauroczeni Banos i juz martwimy sie, ze niestety nie na wszystko starczy nam czasu. W koncu przed nami jeszcze pare ciekawych miejsc na trasie do Quito czy slynny punkt na rowniku w ktorym po przeciwleglych stronach woda kreci sie w odwrotnych kierunkach. Z czegos napewno bedziemy musieli zrezygnowac, ale czas pokaze co to bedzie :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz