niedziela, 13 marca 2011

Autokarem do Buenos

Jedziemy linia Singer, autobusem typu cama (czyli lozko), co znaczy ze jest ekstra wygodnie. W calym dwupietrowym pojezdzie sa tylko 24 miejsca i tylko dwa zajete (zgadnijcie przez kogo ;). Siedzimy na gorze przy samej przedniej szybie, skad mamy rewelacyjny widok na mijane okolicznosci przyrody. Z uwagi na duzy przemyt narkotykow z pogranicza Paragwaju i Brazylii cala droga do Buenos usiana jest posterunkami policji, na ktorych przechodzimy kontrole. Na jednej z nich wprowadzono do autobusu labradora, ktory napedzil nam stracha bo mielismy ze soba pyszne kanapeczki z wedlinka ;) Na szczescie zjedlismy je sami ogladajac bardzo fajne filmy w drodze do BA.
Dzisiejszy poranek okazal sie bardzo przygnebiajacy. Najpierw dostalismy smsa o trzesieniu ziemi w Japonii, potem maila z wieksza iloscia szczegolow, a na koncu jedzac obiad w knajpie widzielismy ta ogormna tragedie w przekazie telewizyjnym. Bardzo nas to poruszylo i dotknelo. Caly czas nie mozemy dojsc do siebie... To straszne co dzieje sie na swiecie. Tuz przed samym naszym wyjazdem powodz w Australii, trzesienie ziemi w Nowej Zelandii, potem w Chille i teraz w Japonii. We wszystkich tych miejscach zamierzalismy byc... Ogladajac ogromna fale tsunami na ekranie telewizora, przez nasze glowy przeszla mysl, ze przeciez gdybysmy tam teraz byli to nie wiadomo jak to by sie skonczylo dla nas.
Na razie jestesmy na wschodnim wybrzezu i tu jest bezpiecznie. Raczej na pewno zdecydujemy sie tez na przejazd do Ushuai (polozenie tego miasta pozwala zakladac, ze bedzie w tym rejonie bezpiecznie). Tam chcemy zrobic kilka trekingow w odlegle rejony (z namiotem i wlasnym prowiantem).
Natomiast jesli chodzi o dalsza czesc podrozy to po dzisiejszych wydarzeniach zastanawiamy sie, czy nie zmienic trasy naszej wyprawy. Mielismy w planach poruszac sie na polnoc, az do Ekwadoru, wzdluz pasma Andow. Boimy sie, ze przy takiej niestabilnosci sejsmicznej tego terenu, ryzyko moze byc zbyt duze.
Pierwsze miejsce, ktore przyszlo nam na mysl bez zastanowienia to Nepal :) Na razie jedziemy na poludnie skad bedziemy obserwowac sytuacje.
Do kiepskiego samopoczucia doklada sie takze rozwijajaca sie choroba Piotra (prawdopodobnie angina).

1 komentarz:

  1. Ale wam dobrze, takim autokarem jechac ;)
    Mamy nadzieje, ze ta choroba to nic powaznego, a raczej chwilowego. Zyczymy rychlego powrotu do zdrowia. Oby dalsza podroz przebiegla bez zadnych nieprzyjemnych niespodzianek :) Pozdrawiamy goraco i mocno sciskamy.

    OdpowiedzUsuń