Nawiazujac do wczorajszego porownania dzielnicy Santa Teresa w Rio z Praga w Warszawie, to czesc tej pierwszej, w ktorej dzisiaj przebywalismy jest niesamowita mieszanka stylu kolonialnego. Jezdzace tramwaje przypominaja nam Lisbone i jej Alto Barro. Wszedzie przepiekne wille i kamienice. Nasza faworytka jest ta naprzeciw naszego hotelu. Z wygladu przypomina maly kosciol katolicki, z wiezyczka i witrazami. Ta w ktorej mieszkamy to duza hacjenda z wielkmi drzewami w ogrodzie. Mamy tez taras z basenem. Ktory co prawda nie pamieta kapiacych sie, ale jest. Nie jest tak tragicznie jak wczoraj sie wydawalo.
W trakcie dzisiejszego spaceru zjedlismy rewelacyjny kociolek owocow moza a la carioca (czyli wg przepisu mieszkancow Rio) z ryzem. Potem mrozony kokos z przydroznego straganu i dalej przed siebie. Lokalesi sa bardzo rozni - jedni nie mili jak pani w spozywczaku, inni jak policjant, z ktorym gadalem, przybijaja 5-tke. Ogolnie w porownaniu do mojej wizyty 8 lat temu maja juz troche dosyc turystow - sa nimi zmeczeni, i juz nie tak chetnie ucza portugalskiego;)
Jesli tylko pozwala sytuacja uzywam swojej mieszanki portugalskiej wymowy z ich ichniejszymi slowami, w to wplatam hiszpanskie i lacinskie... i jestem zrozumiany!!! Malo tego dzis uslyszlem ze moj portugalski jest na prawde dobry ;) Pytalem pana o to co znajduje sie tam, gdzie wymyslilismy sobie ze pojdziemy. Pan powiedzial ze tam nie wolno, bo to favele, ktore sa teraz na celowniku policji, ze duzo tam bandytow i mozna zostac zamordowanym. Tym razem podrozujemy bez Lonely Planet ;) Dzieki temu jestesmy dane nam jest wchodzic w wieksze interakcje z lokalesami.
Podsumowujac jest na prawde bardzo fajnie i udziela nam sie wyluzowany klimat tego miasta. Teraz pada popoludniowy tropikalny deszczyk, a my mamy sieste w naszym pokoju... Zwiedzanie przekladamy na jutro. pozdrawiamy :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz