Zegnamy sie dzis z Quito, jak rowniez powoli z Ameryka Poludniowa. Osiagnelismy dzis najwyzszy punkt na tym kontynencie. Oddalilismy sie o 20km na polnoc od Quito, aby stanac jedna dwiema nogami na obu polkulach. To miejsce znajdujace sie dokladnie na rowniku nosi nazwe Mitad del Mundo i jest pelne butikow z pamiatkami. Tak naprawde to jest jedynie symbol, bo prawdziwy punkt w ktorym laczy sie polnoc z poludniem jest oddalony od pomnika o 300m na polnoc. Tak przynajmniej twierdzi GPS. Nie moglismy sobie odmowic dotarcia w to miejsce, ktore w rzeczywistosci skrywalo sie pod niepozornym budynkiem z betonowej plyty. Uparty straznik nie chcial nas wpuscic, ale my rownie uparcie nie chcielismy ustapic twierdzac ze GPS napewno sie nie myli. Po chwili biegiem znalezlismy sie po drugiej stronie rownika.
Dalsza czesc dnia spedzilismy w starej, zabytkowej czesci miasta. Jako pierwsza mielismy okazje obejrzec wspaniala budowle - katedre, w ktorej w 1985 roku byl nasz papiez. Jest ogromna i okazala. Byla tez chyba najpiekniejszym elementem miasta, ktory dane nam bylo dzisiaj zobaczyc. Pozostale budowle byly w wiekszosci niedostepne dla zwiedzajacych z powodu remontu. Jeden ze slynnych kosciolow - bazylika, byla zamknieta poniewaz na jej dziedzincu bylo dzis obchodzone swieto.
W miedzy czasie wstapilismy na pyszna kawe (plantacje na duzej wysokosci npm) i wraz z nia dostalismy tutejsze typowe ciastko. Nazywa sie quimbolito, i jest zawiniete w lisc actliro, a potem gotowane chwile w wodzie.
Teraz kladziemy sie spac, bo jutro rano wylatujemy na Galapagos. Na miejscu zorientujemy sie w ofertach i zaplanujemy sobie kolejne 10 dni na miejscu.
Ale juz dzis mozemy przeslac naszym cudownym mamom zyczenia wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Matki! Duzo zdrowka i dobrego humoru! Juz niedlugo wracamy ;-)
czwartek, 26 maja 2011
Quito
25.05
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz